Zacznę od kolekcji, która według mnie zajmuje niekwestionowane pierwsze miejsce w rankingu tych udanych. Odio x Pieczarkowski to duet, który po prostu wymiata! To nie jest jakaś tam moda, którą się widzi i mówi, o wow! O nie, to rzeczy do kontemplacji. Coś, co na pierwszy rzut oka nie ma między sobą żadnego związku, po chwili namysłu łączy się w perfekcyjną całość. Oryginalne wzornictwo, fasony niepodkreślające sylwetki, momentami bardzo ciężkie tkaniny i totalny miszmasz jeśli chodzi o kolor. Wybieg na kilka chwil zmienił się w barwną, psychodeliczną krainę, gdzie królowały najróżniejsze wzory, kolory, printy, naszewki, elementy patchworkowe. Totalnie odjechane rzecz, których nie zobaczycie nigdzie indziej! Jak dla mnie, jest to totalny ewenement i nie chodzi tutaj o Polskę, ale myślę, że tak oryginalnego designu nie znajdziemy nigdzie na świecie! Jest on daleki od tego, który ja lubię, ale na pewno nie jest zły, wręcz przeciwnie – jest świetny! O ile nie genialny! Warto dodać, że pokaz zakończył się prezentacją, a nie tradycyjnym finałem, gdzie modelki suną jedna za drugą po wybiegu #boring Na początku mało kto wiedział o co chodzi, jednak później na środku sali nie było nawet gdzie postawić nogi, co na pewno uradowało autorów.

Odio x Jakub Pieczarkowski

Odio x Jakub Pieczarkowski

Jarosław Ewert również należy do grona projektantów, których dzieła zabłysnęły na wybiegu. Prostota, świetne wykonanie, dopasowane do sylwetki fasony – trzy najtrafniejsze określenia kolekcji Ewerta. Bardzo podobał mi się pierwszy look, a najbardziej srebrna połyskująca kurtka, która była jakby wyrwana z innego wymiaru. W dalszej części pokazu można było dostrzec ciekawe płaszcze, wydawało się jakby były uszyte z pogrubionej tkaniny, co nadawało im przestrzenności i trójwymiarowości. Jeszcze jedna kreacja, o której chciałbym wspomnieć to top i spódnica w wzór przypominający marmur. Była spektakularna, bardzo świeża, lekka, a zarazem elektryzująca i przyciągająca uwagę. Świetnie skrojone ubrania eksponowały sylwetki modeli i modelek w najlepszy możliwy sposób, a jest to bardzo rzadko spotykane w erze trendu na oversize…

Jarosław Ewert

Iza Jankowska pokazała kreatywne wykorzystanie prostych symboli, które osobiście uwielbiam i mam z nimi dużo wspólnego na co dzień. Ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele czasu zajmuje wykreowanie prostego znaku mającego przekazywać jakąś treść... Wracając do Kolekcji - ubrania sprawiały wrażenie takich, które nie tylko dobrze wyglądają, ale też są bardzo wygodne. Propozycja idealna dla tych, którzy cenią sobie wygodę i nieskrępowanie, ale też kreatywne podejście do własnej garderoby. Nie dało się ukryć, że soczyste kolory dominowały na wybiegu – czerwień oraz pomarańcz – a uspokajały je szarości i czerń. Ubrania kojarzyły mi się z Japonią poprzez lekko oversizowe kroje i niektóre motywy, na przykład ust, ptaków, dłoni, kropli wody.

Iza Jankowska

Największym dla mnie rozczarowaniem były kolekcje Kuby Bartnika i Michała Zielińskiego, znanych nam z Project Runway. Wszyscy wiemy, że nie mogło ich zabraknąć z racji tego, że głównym patronem wydarzenia była telewizja TVN. Btw. kawa była bardzo dobra. Czekałem na to, by zobaczyć jak rozwinął się zwycięzca drugiej edycji polskiego show o projektowaniu, bo finałowa kolekcja była spektakularna. Pamiętam jak nie mogłem przeżyć bardzo nieudanej sesji w ELLE, by później zachwycać się zdjęciami Edyty Bartkiewicz dla Anywhere.pl. Zieliński zaprezentował coś, co bardzo mnie zaskoczyło Niestety negatywnie... Wydawało się, że ubrania zaraz spadną z modelek. Wystające majtki, odstające elementy to chyba nie był zamierzony efekt. Dziwne aplikacje w okolicach biustu, formy, które żyły własnym życiem… #MówiSięTrudno. Kiedy zobaczyłem sylwetkę Natalii Gulkowskiej przeżyłem szok, bo myślałem, że jest w ciąży! Może to śmieszne, ale sukienka tak niefortunnie się pogięła, że wydawało się, iż dziewczyna idąca przez catwalk prezentuje modę dla przyszłych mam. Apropo Natalii, myślę, że wszyscy Ci, którzy piszą, że Top Model jej nie pomogło i że dalej nie umie chodzić... No cóż, kiedyś się nauczy, program programem, ale jest ona na pewno świetnym materiałem na modelkę. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia, które wykonała Kaja Kitliński (z genialną stylizacją Aleksandry Orawczak). I niech mi ktoś powie, że ta dziewczyna się nie nadaje! Jak to lubi mówić „Dżoana”, jej oczy są hipnotajzing! Też irytuje mnie podejście Natalii do pracy, jednak nie zapominajmy, że telewizja lubi zakrzywiać rzeczywistość. Według mnie jeszcze o niej usłyszymy. Ma warunki, a Kasia Sokołowska, którą osobiście uwielbiam również to mówiła! Wydaje mi się, że osoba z takim stażem w branży bardzo dobrze wie co mówi. Ale głęboko wierzę w to, że Michał pokaże jeszcze na co go stać. Wielokrotnie udowadniał w PR, że jednym swoim projektem może zmieść sporą konkurencję! Dlatego trzymam kciuki i życzę powodzenia!

Michał Zieliński

Podczas show Jacob'a mogliśmy pomyśleć, że gdzieś zagubiły wyznawane przez niego, jako projektanta wartości. Dobrze wiemy, że lubi pokazywać kobietę odważną, pewną siebie i świadomą swych wyborów w kwestii ubioru. Na 12. Fashion week'u te cechy kipiały wręcz z wybiegu. Bardzo podobały mi się lakierowane skóry, ćwieki, odważne cięcia. Działo się dużo i dobrze, a nawet bardzo dobrze! Na tą edycję projektant przygotował coś zupełnie innego. Połączenie brązu, pomarańczy, kilku odcieni szarości, aż w końcu dodanie do tej mieszanki czerni nie zachwyciło mnie. Mogę powiedzieć, że wręcz odrzuciło. Był to kolorystyczny koktajl mołotowa #boomboom. Nie wiem, czy wynika to z mojej małej sympatii do koloru, którą ciągle wypomina mi Magda, ale na pewno wyglądało to dość niefortunnie. Zastanawia mnie tylko, co chciał osiągnąć designer decydując się na taką paletę barw… Nie wiem też jakim cudem do niezbyt grubych tkanin dobrano ciężkie i bardzo widoczne zamki. Nie brak Bartnikowi poczucia estetyki lub kreatywności, którą pokazał w swojej poprzedniej prezentacji na dwunastym #fwpl, ale ta kolekcja pozostawiła po sobie wiele pytań bez odpowiedzi. Z jednej strony można było odnieść wrażenie, że jest to coś nieprzeciętnego, nieprzeznaczonego dla „szarej masy”. Z drugiej widzimy dziwne eksperymenty z materiałem piankowym, „dzikimy” printami, naroślami w postaci kawałków falbanek przy rękawkach. Tak, jak powiedziałem – jest to coś innego, znacząco różniącego się od poprzedniej kolekcji, nie umiem doszukać się tutaj kontynuacji wizji artysty.

Jacob Birge Vision

Waleria Tokarzewska-Karaszewicz

Trzynasta edycja FashionPhilosophy Fashion Week Poland chyba nie była pechowa (płaszczyk do wywalenia, bucików nie ma, a plecaczek się szyje, hehe), ani szczególnie wyjątkowa. Bardzo podoba mi się to, że jest duża różnorodność wśród projektantów i w tym, co prezentują. Nie podoba mi się natomiast, że wydarzenie jest omijane przez ludzi, którzy w polskiej modzie osiągnęli już dużo. To dość niesprawiedliwe ze względu na to, że niektórzy z nich najpierw jeździli na fashion week'a do Łodzi, by się pokazać i zdobyć rozgłos, a teraz nawet nie raczą tam "wpaść" #gdzienaszadżes. Szkoda, że impreza staje się lokalna, a blogerzy mający akredytacje nawet nie opublikują treściwych relacji z wydarzenia. Jeszcze kilka lat temu było ono prawdziwym obowiązkiem wielu, dzisiaj jest jedynie miłym wspomnieniem, a szkoda... Jeśli mam być szczery to bardzo irytują mnie pseudo relacje na zasadzie krótkiej notki: „było super” lub „kolekcje były fajne”. Boże! Ty widzisz i nie grzmisz!!! Takie wypowiedzi nie wnoszą absolutnie nic do życia osób, które chcą się dowiedzieć czegoś o danej prezentacji. To nieprawda, że wszystko jest super extra! Nie budujmy sobie świata z waty cukrowej! Idealnie nie będzie nigdy, jednak poprzez rzeczowe wypowiedzi jest szansa na zwrócenie uwagi na sprawy, które wymagają więcej uwagi aniżeli dostają. Obecność gwiazd też jest siłą rzeczy potrzebna, by oczy wszystkich zwróciły się na te 4 dni w kierunku FashionPhilosophy. Dobrze czuję się ze świadomością, że nic nie zapowiada, by łódzki tydzień mody zwijał żagle, ale widać niestety to, że z edycji na edycję jest skromniej. Trzymam kciuki, by Ci, którym fashion week coś dał przypomnieli sobie o nim i teraz dali też coś od siebie.